| home | issues | about | shop | submissions |
Czy tego wieczoru? Z drzew osypuje się pył. Żółknie
w zbiorowym wydaniu. Kurz włazi za dziąsła. Smak korzeni
przenika do gruntu. Schodzimy. Bez pośpiechu. Jakby
z góry wiedząc. W każdym razie. Turówki wypalają się szybciej.
Dotyka mnie. Gdy oddycham. Historie dzieją się w roztargnionych
dłoniach. Ludzie mówią. Wszystko widać pod paznokciem.
Dopiero zimą chwyta nas chłód. Mrozi przepaloną tchawicę.
Czy ścina wyrośnięte wiązówki? Po uroczystych pasażach. Kwiatów
jest mnóstwo. Wrzucam je do wspólnych zbiorników. Strząsam
z łopaty bezwładny piach. Rzeczywistość zmniejsza się do opiętych
rozmiarów. Bez oporu. Deszcz wchodzi w ziemię. Obwodnice
są płynne. Wody wymęczone. A morze? To czerwone? Zaczyna się
przy brzegu.
Is it this evening? Dust scatters fom the trees. It yellows
in a collective edition. Grime creeps out from behind the gums. The taste of roots
soaks into the ground. We go down. No hurry. As if we
knew already. In any case. Sweetgrass burns out faster.
It touches me. When I breathe. History happens in absent-minded
hands. People speak. Everything can be seen under fingernails.
The cold only seizes us in winter. The frosts burn the windpipe.
Does it cut the overgrown dropwort? Down the ceremonial passages. Many
flowers. I throw them into the communal containers. I shake
helpless sand from the spade. Reality shrinks to cursed
dimensions. Without resistance. Rain falls on the earth. The ring roads
are liquid. The waters are weary. And the sea? That red? It starts at the shore.
Ida Sieciechowicz (trans. Sarah Luczaj)